Cześć, jestem Kojot i szukam domu stałego. Niestety pomimo dość młodego wieku nie miałem łatwego życia. Mój "właściciel" chciał mnie zabić - uderzając w głowę. Na szczęście znaleźli mnie dobrzy ludzie i udało im się mnie uratować. Trafiłem do przytuliska - na 2 lata. Tam nie dałem się nikomu dotknąć - pamiętałem złe wydarzenia i na wszelki wypadek wolałem ostrzegać. Teraz, w domu tymczasowym, na nowo uczę się życia z ludźmi, że dotyk nie jest zły. Zaczynam wierzyć, że nikt mnie już nie skrzywdzi i zasługuję na szczęśliwe życie. Moja opiekunka mówi, że jestem bardzo mądry. Staram się! Niestety nie jestem psem dla każdego. Potrzebuję mądrego i cierpliwego przewodnika, który zrozumie moje lęki i da mi czas na zaufanie mu. Ja bardzo chcę, tylko czasami jeszcze się boję. A może właśnie Ty mi dasz mi szansę?
Helloł, mam na imię Inez. Lubię być głaskana, chociaż w kontakcie z człowiekiem jestem jeszcze nieufna i ostrożna. Potrzebuję trochę czasu, żeby zaufać na 100%. Nie koniecznie lubię towarzystwo innych zwierząt. Powiedzmy, że toleruję, ale w domu stałam wolałabym być jedynaczką. Miałam operację ucha, ale to już za mną - teraz jestem zdrowa. Domu stałego szukam w Pabianicach i okolicy.
Jestem Feluś. 🤍 Nie urodziłem się w domu. Moim pierwszym światem była ulica – zimna, głośna i pełna zagrożeń. Razem z mamą i braćmi każdego dnia walczyliśmy o przetrwanie. Zasypialiśmy tam, gdzie akurat było odrobinę bezpieczniej, a każdy szelest i każdy przejeżdżający samochód mógł oznaczać niebezpieczeństwo. Nasza dzielna mama robiła wszystko, żebyśmy przeżyli. Ryzykowała własnym życiem, szukając dla nas jedzenia i bezpiecznego schronienia. Gdyby pomoc przyszła trochę później, być może nie byłoby mnie tutaj. Na szczęście cała nasza rodzina została uratowana z bezdomności. Dziś już nie muszę walczyć o każdy kolejny dzień – mogę być po prostu kociakiem. Jestem Feluś – pełen ciekawości, czuły i bardzo proludzki. Uwielbiam zabawę, wspinaczki, gonitwy z rodzeństwem, a kiedy się zmęczę, najchętniej wtulam się w człowieka i głośno mruczę. Szukam domu razem z jednym z moich braci albo takiego, w którym czeka już przyjazny koci rezydent. Kocie towarzystwo jest dla mnie bardzo ważne – daje mi poczucie bezpieczeństwa i radość. Przeżyłem najtrudniejszy początek, jaki może spotkać małego kota. Teraz marzę już tylko o jednym – o domu, w którym nikt nigdy mnie nie porzuci, a moje życie będzie pachniało ciepłym kocem, pełną miseczką i miłością. Może właśnie Ty sprawisz, że moje pierwsze prawdziwe wspomnienia będą już tylko szczęśliwe? ❤️
Cześć, jestem Maja. W kontakcie z człowiekiem jestem jeszcze trochę nieufna i ostrożna. Potrzebuję trochę czasu, żeby znowu zaufać człowiekowi. Dlatego dobrze by było, żebym szybko znalazła stały dom, żeby proces rozpocząć z MOIM WŁASNYM człowiekiem. Tymczasowo mieszkam w Pabianicach, tu szukam domu stałego.
Jestem przystojny Ozi i zostałem zabrany z moimi braćmi Leo, Odim, Gorgem i Mikusiem i mamą z bezdomności. Szukamy domu wspólnie z jednym z moich braci lub mogę też zamieszkać w domu z przyjaznym kocim rezydentem.

Od lat prowadzimy domy tymczasowe dla bezdomnych psów i kotów. Przygotowujemy je do życia z człowiekiem, a kiedy są gotowe do adopcji, oddajemy w jak najlepsze ręce.
Zwierzaki mieszkają z nami w domu, a nie w schronisku. Dlatego dobrze wiemy jak się zachowują, jaki mają charakter, z czym trzeba będzie popracować. Dzięki temu możemy Ci pomóc i doradzić w tej ważnej decyzji.

Tak wygląda bezdomność w schronisku...
...a tak u nas "na tymczasie"
Tym autem adopciaki jadą po lepsze życie.
Jesteśmy grupą prywatnych osób, wolontariuszy. Zwierzęta to nasza pasja i poświęcamy mnóstwo czasu i energii, żeby przemienić niechciane bezdomniaki w kochane i szczęśliwe Adopciaki.
To kosztuje. Transport, leczenie, czipowanie, odrobaczanie, odkleszczanie, sterylizacja, żywienie, akcesoria, praca z behawiorystą, szkolenia, ogłoszenia w necie... wydatków jest mnóstwo.
Nie mamy dotacji publicznych. Pomaga nam firma Purina, która zapewnia Adopciakom start w programie - więcej o zaangażowaniu Puriny w zakładce NASI PARTNERZY.
Ale większość kosztów utrzymania i adopcji naszych zwierząt pokrywamy sami, z własnych, prywatnych środków i dzięki szczodrości darczyńców - zwykłych ludzi, takich jak Ty.