Cześć, jestem Kojot i szukam domu stałego. Niestety pomimo dość młodego wieku nie miałem łatwego życia. Mój "właściciel" chciał mnie zabić - uderzając w głowę. Na szczęście znaleźli mnie dobrzy ludzie i udało im się mnie uratować. Trafiłem do przytuliska - na 2 lata. Tam nie dałem się nikomu dotknąć - pamiętałem złe wydarzenia i na wszelki wypadek wolałem ostrzegać. Teraz, w domu tymczasowym, na nowo uczę się życia z ludźmi, że dotyk nie jest zły. Zaczynam wierzyć, że nikt mnie już nie skrzywdzi i zasługuję na szczęśliwe życie. Moja opiekunka mówi, że jestem bardzo mądry. Staram się! Niestety nie jestem psem dla każdego. Potrzebuję mądrego i cierpliwego przewodnika, który zrozumie moje lęki i da mi czas na zaufanie mu. Ja bardzo chcę, tylko czasami jeszcze się boję. A może właśnie Ty mi dasz mi szansę?
Helloł, mam na imię Inez. Lubię być głaskana, chociaż w kontakcie z człowiekiem jestem jeszcze nieufna i ostrożna. Potrzebuję trochę czasu, żeby zaufać na 100%. Nie koniecznie lubię towarzystwo innych zwierząt. Powiedzmy, że toleruję, ale w domu stałam wolałabym być jedynaczką. Miałam operację ucha, ale to już za mną - teraz jestem zdrowa. Domu stałego szukam w Pabianicach i okolicy.
Cześć, jestem Maja. W kontakcie z człowiekiem jestem jeszcze trochę nieufna i ostrożna. Potrzebuję trochę czasu, żeby znowu zaufać człowiekowi. Dlatego dobrze by było, żebym szybko znalazła stały dom, żeby proces rozpocząć z MOIM WŁASNYM człowiekiem. Tymczasowo mieszkam w Pabianicach, tu szukam domu stałego.
Dzień dobry, jestem Czarusia. Bo jestem ogromnie czarująca. Jestem spokojna, grzeczna i troszkę nieśmiała. Lubię głaski i mizianki. Mniej noszenie na rękach, ale kto wie, może pokocham noszenie na rękach. Potrzebuję tylko trochę Twojej cierpliwości i wszystko jest możliwe. Mieszkam w domu tymczasowym w Pabianicach i tu szukam domu. Może być też niedaleka okolica.
Jestem Matylda, dziecko ulicy, tak jak moje siostry - Migotka i Lunka. Na szczęście dostałyśmy drugie życie, bo uratowała nas nasza mama, przeprowadzając w miejsce, gdzie dostawałyśmy jedzenie. Potem zostałyśmy zabrane do domu tymczasowego. Nasze ludzkie opiekunki walczyły o nasze życie i wygrałyśmy tę walkę!!! Podchodzimy troszkę z rezerwą do człowieka, w sumie znając nasza historię nie powinno Cię to dziwić. Cierpliwość i praca na pewno zdziała cuda, bo bardzo pragniemy być kochane!

Od lat prowadzimy domy tymczasowe dla bezdomnych psów i kotów. Przygotowujemy je do życia z człowiekiem, a kiedy są gotowe do adopcji, oddajemy w jak najlepsze ręce.
Zwierzaki mieszkają z nami w domu, a nie w schronisku. Dlatego dobrze wiemy jak się zachowują, jaki mają charakter, z czym trzeba będzie popracować. Dzięki temu możemy Ci pomóc i doradzić w tej ważnej decyzji.

Tak wygląda bezdomność w schronisku...
...a tak u nas "na tymczasie"
Tym autem adopciaki jadą po lepsze życie.
Jesteśmy grupą prywatnych osób, wolontariuszy. Zwierzęta to nasza pasja i poświęcamy mnóstwo czasu i energii, żeby przemienić niechciane bezdomniaki w kochane i szczęśliwe Adopciaki.
To kosztuje. Transport, leczenie, czipowanie, odrobaczanie, odkleszczanie, sterylizacja, żywienie, akcesoria, praca z behawiorystą, szkolenia, ogłoszenia w necie... wydatków jest mnóstwo.
Nie mamy dotacji publicznych. Pomaga nam firma Purina, która zapewnia Adopciakom start w programie - więcej o zaangażowaniu Puriny w zakładce NASI PARTNERZY.
Ale większość kosztów utrzymania i adopcji naszych zwierząt pokrywamy sami, z własnych, prywatnych środków i dzięki szczodrości darczyńców - zwykłych ludzi, takich jak Ty.