Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

wróć

U NAS PIES ZE SCHRONISKA UCZY SIĘ ŻYCIA

Życie z adopciakiem 20.11.2017

Kasia Sławińska, mama półtorarocznego Antka, od blisko dwóch lat prowadzi dom tymczasowy w programie Adopciaki.pl. Ma dwa własne króliki i psa Rostka. Aktualnie gościem tymczasowym w domu Kasi jest Kika - bardzo energiczna, radosna, lubiąca dzieci suczka.

Adopciaki: Jak działa dom tymczasowy?

Kasia: Dom tymczasowy to de facto zwykła rodzina. Pies ze schroniska uczy się tu życia. My go poznajemy, dzięki czemu jesteśmy w stanie opisać jego cechy i dzięki temu znaleźć taką rodzinę, która najlepiej odpowiada jego potrzebom, a on najlepiej odpowiada potrzebom tej rodziny – tworzymy takie dobrane pary.

A. Kiedy i dlaczego zostałaś "tymczasem"?

W 2015 roku, trochę przez przypadek. Zanim jeszcze zostałam wolontariuszką, obserwowałam schronisko na Facebooku. W tym czasie miałam też operację na staw biodrowy i długo wracałam do zdrowia. Obiecałam sobie, że jak będę już normalnie chodzić, to pojedziemy do schroniska i pomożemy wyprowadzać psiaki. I tak zostałam wolontariuszką. Wtedy właśnie mieszkający w Korabiewicach senior, którego historię wcześniej śledziłam - Pan Jan bardzo źle się poczuł (miał skręt żołądka) i postanowiliśmy wziąć go do domu. Był z nami tylko przez 28 dni - nie dało się już nic zrobić. Zdążyliśmy się jednak przyzwyczaić do dwóch psów. I od razu pojawił się Ciacho - pies ze złamaną łapą. Nie chcieliśmy, żeby w takim stanie trafił do schroniska, więc zamieszkał u nas. To było dość trudne doświadczenie na początek tymczasowania, bo Ciacho był u nas aż przez pięć miesięcy, mocno się związaliśmy i nie było łatwo się rozstać. Ale się udało i Ciacho ma cudowny dom, z którym jesteśmy w kontakcie. A my dalej jesteśmy domem tymczasowym.

A. Ile macie teraz zwierzaków?

Kasia: Cztery: jednego psa tymczasowego - ostatnio Kikę, dwa króliczki i Rostka - psa rezydenta, który jest psem pracującym, bo to do niego należy obowiązek pokazania psom, które się tu pojawiają, jak nasz dom funkcjonuje i jak się w nim zachowywać. Rostek w tym roku skończy pięć lat. Jest dość dobrze ułożonym psem, bardzo społecznym, wychowanym z ludźmi. Dobrze funkcjonuje z innymi psami - nie ma z nimi żadnych konfliktów, a dodatkowo pokazuje im prawidłowe społeczne zachowania.

A. Ilu takich tymczasowych gości przeżył?

Kasia: Kika jest dziewiąta. 

A: Jak często te tymczasowe psy się wymieniają?

Kasia: Zauważyłam tendencję, że psy, które przyjeżdżają przed okresem wakacyjnym, zostają dłużej. Był taki czas (grudzień - maj), kiedy psy były u nas przez miesiąc czy półtora i udawało im się znaleźć domy. Niektóre jednak zostawały u nas dłużej np. wspomniany wcześniej Ciacho przez pięć miesięcy, a Gustaw prawie pół roku. Nawet się zastanawialiśmy, czy Gustaw nie zostanie z nami na stałe, bo nasz syn złapał z nim super kontakt. W końcu znaleźliśmy dla niego bardzo fajną rodzinę - od początku wiedziałam, że to będzie dla niego wspaniały dom.

A. Dziewięć psów przez dwa lata to dość spora rotacja.

Kasia: I tak i nie, są domy tymczasowe, które mają dużo lepsze statystyki.  Ale też nie o statystyki w tym wszystkim chodzi - każdy pracuje w swoim rytmie, trzeba działać z głową, jakościowo. Ile by nie było – dzięki pobycie w domu tymczasowym świat tych psów się zmienił, skończyła się ich bezdomność. 

A. Jak szukasz zwierzakom stałych domów? Dajesz ogłoszenia? Promujesz w Internecie?

Kasia: Korzystam z witryny adopciaki.pl, daję informacje na fejsbuku. Mam duży problem z kręceniem filmów, bo nie lubię się w nich pokazywać, ale muszę się przemóc, bo filmy bardzo dobrze promują zwierzaki do adopcji.

A. Ktoś wypełnia na stronie adopciaki.pl ankietę adopcyjną. I co dalej? 

Kasia: Dzwonię, rozmawiam, opowiadam o psie. Jeśli ta osoba jest nadal zainteresowana adopcją, to przyjeżdża do nas obejrzeć psa. Na przykład do Kiki przyjechała pani z Bieszczad. Bardzo dobrze, że przyjechała.

A. Przestraszyła się energii Kiki?

Kasia: Ta pani ma już suczkę, też bardzo aktywną i uznała, że dwa żywioły to za dużo. Tak właśnie wygląda świadoma adopcja – trzeba znać swoje możliwości, nie wybierać psa po wyglądzie, tylko charakterze. 

A. Czy odwiedzasz osoby chętne do adopcji zwierzaka?

Kasia: Tak albo ja, albo ktoś z Fundacji Viva! jedzie zobaczyć, jakie są warunki. Zdarzało się, że ktoś nie pisał prawdy w ankiecie np. okazywało się, że pies ma być trzymany w kojcu lub w budzie, choć w ankiecie było napisane, że nie. 

Wkładamy dużo pracy w psa, więc chcemy, żeby miał warunki takie same lub lepsze niż u nas.

A. Czy każdy może prowadzić dom tymczasowy? 

Kasia: Jeżeli ma chęci i siły, to każdy może zostać wolontariuszem Fundacji Viva! i prowadzić dom tymczasowy dla psów lub kotów czekających na adopcję. Trzeba liczyć się z tym, że wymaga to czasu i zaangażowania - dokładnie takiego, jak w przypadku własnego psa czy kota. Trzeba pojechać do weterynarza - oczywiście dostajemy na to pieniądze z programu Adopciaki.pl, ale to jest nasz poświęcony czas. Ponadto trzeba wypromować zwierzę, skontaktować się z rodzinami zainteresowanymi adopcją. 

A. Czy trzeba mieć jakieś doświadczenie z psami, odpowiednie wykształcenie czy przygotowanie?

Kasia: Jak zaczynaliśmy, to nie mieliśmy właściwie żadnego doświadczenia oprócz oczywiście bycia opiekunem swojego własnego psa. Potem przeszliśmy kursy, w tym behawioralne, które przygotowały dla nas Adopciaki.pl. to pomaga w zrozumieniu potrzeb nowych podopiecznych.

A. Czy to Ty podejmujesz decyzję o przyjęciu do domu konkretnego psa? 

Kasia: Jestem zorientowana, jakie psy są w schronisku. To my podejmujemy decyzję, ale wcześniej konsultujemy ją z koordynatorem ds. adopcji. Teraz, odkąd jest Antek (syn), mamy dodatkowy warunek: pies nie może być agresywny w stosunku do dzieci. Kiedy pojawiło się dziecko, miałam przygotowanych naw szelki wypadek tysiąc wariantów, co bym zrobiła, gdyby coś się wydarzyło np. psy zaczęłyby się gryźć, a ja miałabym malutkiego Antka na rękach. Na szczęście nigdy nie musiałam korzystać z tych wyjść awaryjnych.

Kiedy przyjmuję nowego psa, to staram się, żeby była w domu osoba do pomocy na pierwsze 2 dni, podczas których pies uczy się przebywania w nowym otoczeniu. Najczęściej przyjeżdża do nas babcia. Choć też nie zdarzyło się, żeby taka osoba była potrzebna do interwencji, to ja czułam się jednak bezpieczniej, kiedy mogłam z wolnymi rękami tymi psami zawiadować.

A. Od razu po przyjęciu psa do domu dostajecie wyprawkę z programu? 

Kasia: Tak. Przekazujemy informacje o zwierzaku do dietetyka Adopciaków, a on ustala rodzaj karmy i karma do nas przyjeżdża. Taką samą wyprawkę dostaje potem dom stały.

Od razu też zaczynamy promocję. Informujemy na naszej stronie fejsbukowej, że mamy nowego psa (ludzie śledzą to, co się u nas dzieje, więc są na bieżąco). Stopniowo dowiadujemy się coraz więcej o psie i przekazujemy te informacje np. że został sam w domu tyle i tyle godzin albo, że ładnie chodzi na smyczy, jak odnosi się do psów na spacerach, jak sobie radzi w warunkach miejskich...

A. Dużo osób obserwuje Wasz fanpejdż?

Kasia: 700. Dodatkowo informacje są zamieszczane na fanpage’u schroniska i programu Adopciaki.pl, grupie sympatyków schroniska Fotokorabiewice. Prowadzimy też Instagrama www.instagram.com/korabki_by_kasia, gdzie można śledzić, co się dzieje w naszym domu tymczasowym.

A. : Czy mieliście jakieś problemy z psami, które były tu "na tymczasie"?

Kasia: Ponieważ nie mamy dużego doświadczenia w pracy z psami wybieramy przeważnie psy takie oczywiste, bez żadnych problemów behawioralnych, które po prostu w schronisku są niewidzialne. Jednak problemy zawsze mogą się pojawić - nie znamy przecież przeszłości tych psów. Mieliśmy tymczasowicza, który bał się chodzenia po płytkach na podłodze. Swoje całe dotychczasowe życie przeżył w schronisku, na klepisku. Dość szybko i łatwo to opanowaliśmy, bo rozłożyłam na podłodze dywaniki łazienkowe. Powoli je rozsuwaliśmy, żeby miał coraz większe przerwy między nimi i powoli przestał się bać podłogi.

A. No to trzeba się wykazać pomysłowością!

Kasia: (śmiech) Podpytujemy też inne domy tymczasowe, współpracujemy ze sobą, uczymy się od siebie. 

A. Jak wyglądają pierwsze dni nowego zwierzaka w Waszym domu?

Kasia: Przez pierwszy tydzień czy dwa tygodnie po prostu się poznajemy ze zwierzakiem. Pies uczy się nowych zasad: tego, że spacery są trzy razy dziennie, a nie raz na tydzień, interakcji z innymi psami (w schronisku tego nie ma, podczas spacerów raczej trzyma się psy oddzielnie, żeby uniknąć konfliktowych sytuacji). Uczy się, że jest ulica, a na niej samochody, przechodnie, właśnie inne psy - nie zawsze ich opiekunowie dobrze sobie radzą ze swoimi zwierzakami, więc trzeba być gotowym na różne sytuacje. Nie wymaga to żadnego szkolenia, po prostu normalne życie i przyzwyczajanie się do niego. 

Dla takiego psa na początku jest dziwne, że człowiek jest obecny prawie cały czas i bywa to dla zwierzaka męczące :-) Często też psy trochę odsypiają: w końcu jest cisza, spokój, ciepło, własne legowisko, coś miękkiego. Ale niektóre są bardzo podekscytowane. Mieliśmy taką sunię, która nie mogła się uspokoić, cały czas chodziła. Jednak to szybko mija, po jednym czy dwóch dniach zwierzaki dostosowują do nowej sytuacji. 

A.: Jak sobie radzisz emocjonalnie, kiedy zwierzak wyjeżdża do stałego domu? 

Kasia: Zawsze pomaga mi to, że rozważam, który pies przyjdzie do nas jako następny - zdaję sobie sprawę, że dla niego to jest jedna z niewielu szans wyjechania zza krat. To leczy z tęsknoty po tym wyadoptowanym.

Poza tym jest mi lepiej, kiedy pojawiają się fajni ludzie i wiem, że pies będzie miał dobry dom. Mamy kontakt właściwie ze wszystkimi domami stałymi - wiemy, co się u naszych zwierzaków dzieje. Nowi opiekunowie sami się odzywają, wysyłają zdjęcia, co jest naprawdę wzruszające. Mogą też na nas liczyć, kiedy mają sytuacje naprawdę awaryjne.

A. Czy początki w domu stałym bywają dla zwierzaków trudne? 

Kasia: Zwierzęta dość szybko się adaptują - mają człowieka, mają dobre warunki. Pamiętajmy, że te psy są po przejściach i bardzo to doceniają. Taka zmiana na lepsze nie jest dla nich traumatyczna. Pies szybko staje się zupełnie oddany nowym opiekunom. 

A. Dziękuję, Kasiu, za rozmowę i trzymam kciuki za adopcję Kiki.


W październiku Kika znalazła stały dom!


Warszawa, wrzesień 2017

Rozmawiała Jola Jeżowska z zespołu Adopciaki.pl


RASOWE PSY TEŻ POTRZEBUJĄ NASZEJ POMOCY

14.11.2017 Życie z adopciakiem czytaj dalej

W PAMIĘCI NA ZAWSZE

31.10.2017 Życie z adopciakiem czytaj dalej